Marcin Romanowski nadal pozostaje w ukryciu. „Nie jest on Jamesem Bondem”

Marcin Romanowski nadal pozostaje w ukryciu. "Nie jest on Jamesem Bondem"

„`html

Wywiad z Sylwią Gregorczyk-Abram na temat ukrywania się Marcina Romanowskiego

Sylwia Gregorczyk-Abram wypowiedziała się na temat zniknięcia Marcina Romanowskiego: „Nie wiem, gdzie jest pan Romanowski. Wiem, że wszyscy pytają. Moje zdanie jest takie, że nie da się długo ukrywać przed organami ścigania, zwłaszcza jak się jest panem Romanowskim. To jest kwestia czasu, naprawdę” – mówiła prawniczka.

Reakcja na pytania o pomoc w ucieczce

Na pytanie dotyczące roli posła Janusza Kowalskiego z PiS i telewizji braci Karnowskich, którzy rzekomo pomogli Romanowskiemu, poprzez pokazywanie zdjęcia ze szpitala, mimo że został wypisany wcześniej, Gregorczyk-Abram stwierdziła: „Moim zdaniem nie”.

Wyjaśnienie strategii prawnej

„Aktywna pomoc w ukrywaniu się polega na czymś innym. Była to jakaś strategia procesowa przyjęta przez pana Romanowskiego i jego obrońcę, która miała na celu przedstawienie go jako osobę poważnie chorą, wzbudzając litość opinii publicznej oraz presję na sąd, który mógłby nie chcieć wysłać chorego do aresztu,” tłumaczyła.

Konsekwencje pomocy w ucieczce i ukrywaniu

„Jeżeli mówimy o ukrywaniu czy pomocnictwie w ucieczce przed organami ścigania, to jest to przestępstwo zagrożone w skrajnych przypadkach nawet pozbawieniem wolności” – kontynuowała. „Jest to tylko kwestia czasu, zanim pan Romanowski zostanie znaleziony, ponieważ potrzebne są specyficzne umiejętności, dużo pieniędzy i zaufane osoby, aby skutecznie się ukrywać. Pieniądze jednak raczej nie są problemem z uwagi na zarzuty, jakie mu się stawia” – dodała.

Przemyślenia o trudności ukrywania się

Gregorczyk-Abram zaznaczyła, że osoba w takiej sytuacji znajduje się pod dużą presją: „Musi unikać używania telefonu, jest poszukiwana w całej Polsce, a być może również za granicą. Pomocnictwo takiej osobie jest także obarczone dużym stresem”.

Prawniczka wspomniała, że udział w ucieczce Romanowskiego mogła mieć organizacja Opus Dei lub osoby z nią związane, mimo że organizacja temu zaprzeczyła oficjalnie. „Oni mają wspólnotę, duchową wspólnotę, która sobie wzajemnie pomaga” – zauważyła. „Takie zakony cywilne wymagają wyrzeczeń, jak celibat, i podobno pan Romanowski zdecydował się spełnić ten warunek” – dodała Gregorczyk-Abram.

„`